Lucky Saloon

Zmęczeni

Dopiero teraz, nieźle zmęczeni, sami zaczęliśmy pić chciwie wodę wprost z Arkansasu, a potem ciężko dysząc, odwróciliśmy się na wznak. Upał zelżał, bo słońce wisiało już nad horyzontem, lecz rozgrzana ziemia jeszcze promieniowała ciepłem niczym stygnący piec. - To Arkansas - niepotrzebnie stwierdził Karol. - Już nam nie zabraknie wody do samego La Junta. Cały czas będziemy jechać wzdłuż rzeki. Te szyny biegną na zachód do Pueblo, na wschód - do Hutchinson, już w Kansas. Jasne, że ruszymy na wschód. - Bardzo ładnie - potwierdziłem i usiadłem. - Karolu, dom! - krzyknąłem. Natychmiast się podniósł. - Rzeczywiście! Gdzież się dotąd podziewały nasze oczy? Ale to świetnie. Oszczędzi nam pitraszenia przy ognisku. Budynek stał między torami a rzeką, nie dalej niż pół mili od nas. Nie spieszyliśmy się. Dopiero po godzinie szczypiące dotąd trawę konie zostały zaprowadzone do wodopoju. Odeszły parskając i machając ogonami na znak pełnego zadowolenia. - Mam nadzieję, że nie ma tu moskitów - zauważyłem.

oklejanie samochodów Agencja kreatywna helion Lucky Saloon .